Mdłości – nie tylko na filmach!

To już dziesiąty tydzień, na usg widać zarys małego człowieczka, a ten paniczny pierwszy trymestr zbliża się do końca. W każdym tygodniu podpatruję sobie, co się dzieje… http://www.mamazone.pl/kalendarz-ciazy/pierwszy-trymestr/tydzien-10.aspx. Myślałam, że mdłości są już za mną, a jednak nie…

A zaczęło się wszystko od bólu żołądka, w drodze na obiad poczułam dziwny skurcz. Co się dzieje, dawno mnie tak żołądek nie bolał – pomyślałam (dzień przed zrobieniem testu). Do mdłości musiałam się przyzwyczaić, niestety męczą mnie nieustannie, są nieprzewidywalne i nieregularne. Czasem pojawiają się rano, wówczas, jak wiele poradników radzi, jem kromkę chleba, herbatnika czy coś podobnego, jak pojawiają się w trakcie dnia zaciskam zęby i jakoś muszę je pokonać (chociaż jak się myśli o innych rzeczach, pracuje i biega po mieście to jakoś się o mdłościach zapomina)… a najgorzej jak pojawią się wieczorem. Wtedy pozostaje łóżko… i nie pomagają mi

  • ani imbirowa herbata – na samą myśl robi mi się niedobrze
  • ani płatki migdałów.

Czasem jem suchary, czasem pomagają. Najbardziej współczuję mojej drugiej połówce, która musi to znosić. Najdziwniejsze jest to, że robi mi się mdło na myśl o jedzeniu. Mam kilka pozycji, które mnie prześladują.  Jedną z nich są ryby. Koleżanka zaprosiła nas na grillowane pstrągi. Tydzień czasu siedziały mi w głowie i przyprawiały o mdłości. Podobnie jest  pieczarkami i cukinią, a przecież tak lubię te warzywa! W najgorszych mdłych dniach nie mogłam podchodzić do lodówki, nie mówiąc już o gotowaniu. Na szczęście nie rzygam!

Advertisements