Moje ciążowe lektury

Pierwsza ciąża, czyli także zero doświadczenia, jakieś szczątkowe informacje od koleżanek, które mają już swoje pociechy. To zdecydowanie za mało, dlatego pierwsze co, to zaczęłam szukać stron z informacjami o ciąży. Trochę przerażona tym, co się ze mną dzieje, z moim organizmem, czy z maleństwem w brzuchu wszystko ok, co mam robić, żeby mu przypadkiem nie zaszkodzić? itp, itd. Internet jest skarbnicą wiedzy w dzisiejszych czasach, ale trzeba uważać na niesprawdzone i niepewne informacje. Ja mam dobrego ducha i informatora – czyli moją siostrę, prawie lekarza, ale oczywiście kopałam i nadal kopię w necie w poszukiwaniu informacji. Początkowo czytałam wszystko, potem miałam chwilę, że nie mogłam już patrzeć na artykuły o ciąży, a w kolejnym etapie wyselekcjonowałam źródła swojej wiedzy.

Teraz z początkiem każdego tygodnia zaglądam tutaj: http://www.mamazone.pl/kalendarz-ciazy.aspx.  Krystyna Czubówna swoim niesamowitym głosem tłumaczy, co dzieje się  z małym dzieckiem i organizmem mamy. Kalendarz ciąży_mamazone

Na niektóre pytania odpowiedzi znajduję tutaj: http://parenting.pl. Poza tym od koleżanki dostałam też książkę “W oczekiwaniu na dziecko” polecaną przez mamę dwójki małych dziewczynek. Nie czytam sprezentowanej książki od deski do deski, a jedynie wtedy, kiedy mam jakieś wątpliwości lub chcę sprawdzić, co mnie czeka w danym miesiącu. Książka jest potężna i posiada też dużą dawkę wiedzy. Napisana, mam wrażenie, że “po amerykańsku”, czyli wiedza bardzo przystępnie podana.

Jeszcze jedno, trafiłam (czytałam, siedząc na bardzo nudnym spotkaniu z pracy) na ciekawy artykuł, wywiad z ginekologiem. Z dużym dystansem, to co starała się mi przekazać moja siostra, podczas pierwszego trymestru, w skrócie “bez paniki, to natura jest najważniejsza, ona gra pierwsze skrzypce”. Spora dawka ciekawej wiedzy, zwłaszcza dla kobiet, które są w pierwszym trymetrze ciąży. A sam artykuł tutaj: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,14145223,Bezwzgledna_natura.html?as=1

Miłej lektury!    

Advertisements

Pytanie

Moja dobra koleżanka zadała mi pytanie, które zadaje podobno wszystkim brzuchatym koleżankom “A dlaczego właściwie zdecydowaliście się na dziecko?”.

Moja odpowiedź brzmiała mniej więcej tak. Po prostu przyszedł taki moment, kiedy zaczynasz chcieć mieć dziecko. Chcieć oprócz dla siebie, żyć dla kogoś innego. Pewnie jest to związane ze stabilizacją: mam dobry materiał na tatę, mamy gdzie mieszkać, a nawet zmieści się tam łóżeczko dla dziecka 🙂 Jest w tym trochę metafizyczności takie uczucie, że to już czas, ale również trochę logiki. Mam 27 lat, więc to już biologicznie najwyższy czas, poza tym nie chcę być babcią dla mojego dziecka…

Koleżanka powiedziała, że ciężko jest połączyć rozwój w firmie/karierę z macierzyństwem. Pewnie i tak. Zobaczymy.

pytanie

Mdłości – nie tylko na filmach!

To już dziesiąty tydzień, na usg widać zarys małego człowieczka, a ten paniczny pierwszy trymestr zbliża się do końca. W każdym tygodniu podpatruję sobie, co się dzieje… http://www.mamazone.pl/kalendarz-ciazy/pierwszy-trymestr/tydzien-10.aspx. Myślałam, że mdłości są już za mną, a jednak nie…

A zaczęło się wszystko od bólu żołądka, w drodze na obiad poczułam dziwny skurcz. Co się dzieje, dawno mnie tak żołądek nie bolał – pomyślałam (dzień przed zrobieniem testu). Do mdłości musiałam się przyzwyczaić, niestety męczą mnie nieustannie, są nieprzewidywalne i nieregularne. Czasem pojawiają się rano, wówczas, jak wiele poradników radzi, jem kromkę chleba, herbatnika czy coś podobnego, jak pojawiają się w trakcie dnia zaciskam zęby i jakoś muszę je pokonać (chociaż jak się myśli o innych rzeczach, pracuje i biega po mieście to jakoś się o mdłościach zapomina)… a najgorzej jak pojawią się wieczorem. Wtedy pozostaje łóżko… i nie pomagają mi

  • ani imbirowa herbata – na samą myśl robi mi się niedobrze
  • ani płatki migdałów.

Czasem jem suchary, czasem pomagają. Najbardziej współczuję mojej drugiej połówce, która musi to znosić. Najdziwniejsze jest to, że robi mi się mdło na myśl o jedzeniu. Mam kilka pozycji, które mnie prześladują.  Jedną z nich są ryby. Koleżanka zaprosiła nas na grillowane pstrągi. Tydzień czasu siedziały mi w głowie i przyprawiały o mdłości. Podobnie jest  pieczarkami i cukinią, a przecież tak lubię te warzywa! W najgorszych mdłych dniach nie mogłam podchodzić do lodówki, nie mówiąc już o gotowaniu. Na szczęście nie rzygam!

Pierwsze tygodnie

Zawsze myślałam, że się ich nie czuje. Że można wszystko robić bez ograniczeń, oczywiście wyłączając alkohol. W Chorwacji jeździłam po górach i jakoś miałam tak strasznie dużo sił, czasem pojawiał się dziwny ból w okolicach żołądka, potem odkryłam, czym są mdłości… Pamiętam jeszcze po powrocie byłam na siatkówce plażowej i tak sobie myślałam, że jeszcze przynajmniej z miesiąc pogram. Myślałam też, że brzuch zaczyna odstawać dopiero po trzecim miesiącu. Ale się myliłam!

p39

Pani ginekolog stwierdziła, że to piąty tydzień. Kazała prowadzić zdrowy tryb życia, wybiła z głowy siatkówkę, odradziła rower. Potem odkryłam, że nawet na jogę nie chcą mnie wpuścić w pierwszym trymestrze. Na ostatnim treningu musiałam podzielić się informacją z dziewczynami, bo niby jak miałam ukryć moje nieobecności? Powoli musiałam się też pogodzić z ograniczeniem aktywności fizycznej. Ale też sam organizm, jakoś tak protestował, senność, no i ból rozciągającego się brzucha. Nie zrezygnowałam z roweru, bo nadal często czuję, że moje mięśnie potrzebują wysiłku. Czasem też ćwiczę jogę na własną rękę. Staram się, bo nie chcę, żeby mi mięśnie sflaczały. Patrzę na mój brzuch rozciąga się, jest strasznie wydęty, zwłaszcza wieczorami. Nie poznaję go. Nie poznaję też moich piersi, mam wrażenie, że niedługo wyjdą ze stanika… i eksplodują.

Test wypadł pomyślnie

Co zrobiłam, kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym? Byłam w szoku. Zdecydowaliśmy wcześniej, że nie będziemy się zabezpieczać i zobaczymy, co się stanie. I tak sobie gdybaliśmy, że spłodzenie nowego życia zajmie nam trochę czasu. Zadzwoniłam do siostry, pobiegłam po drugi test i znowu zobaczyłam dwie kreski. W stanie poruszenia i szoku pojechałam na trening. A kilka godzin później mieliśmy już zaplanowany tydzień urlopu w Chorwacji… no więc pojechaliśmy 🙂

 

IMGP0073