Ciążowy look

Rośnie i rośnie. Mowa oczywiście o brzuchu, wraz z tym pora na duże zmiany w szafie. W ukochane rurki nie mieszczę się już od szóstego tygodnia, więc dobieram coraz luźniejsze rzeczy. Aktualnie to już taki stan, że albo ktoś pomyśli, że jestem w ciąży, albo że przytyłam. Czekałam z niecierpliwością na letnie przeceny, rzuciłam się w poszukiwaniu sukienek, tunik, luźnych bluzek, a priorytetem były spodnie na gumce. I oto są, fantastycznie wygodne, czarno białe (w dolnym, prawym rogu). W szafie zamieszkała też fantastyczna beżowa, luźna bluzka.

ciazowy look

Ciało, które tak szybko się zmienia zadziwia… często stoję przed lustrem, żeby przyjrzeć się jak mocno brzuch już odstaje. Początkowo mnie przerażał, a od kilku dni stwierdzam, że go lubię i nawet mi się podoba.

Advertisements

Pytanie

Moja dobra koleżanka zadała mi pytanie, które zadaje podobno wszystkim brzuchatym koleżankom “A dlaczego właściwie zdecydowaliście się na dziecko?”.

Moja odpowiedź brzmiała mniej więcej tak. Po prostu przyszedł taki moment, kiedy zaczynasz chcieć mieć dziecko. Chcieć oprócz dla siebie, żyć dla kogoś innego. Pewnie jest to związane ze stabilizacją: mam dobry materiał na tatę, mamy gdzie mieszkać, a nawet zmieści się tam łóżeczko dla dziecka 🙂 Jest w tym trochę metafizyczności takie uczucie, że to już czas, ale również trochę logiki. Mam 27 lat, więc to już biologicznie najwyższy czas, poza tym nie chcę być babcią dla mojego dziecka…

Koleżanka powiedziała, że ciężko jest połączyć rozwój w firmie/karierę z macierzyństwem. Pewnie i tak. Zobaczymy.

pytanie

Mdłości – nie tylko na filmach!

To już dziesiąty tydzień, na usg widać zarys małego człowieczka, a ten paniczny pierwszy trymestr zbliża się do końca. W każdym tygodniu podpatruję sobie, co się dzieje… http://www.mamazone.pl/kalendarz-ciazy/pierwszy-trymestr/tydzien-10.aspx. Myślałam, że mdłości są już za mną, a jednak nie…

A zaczęło się wszystko od bólu żołądka, w drodze na obiad poczułam dziwny skurcz. Co się dzieje, dawno mnie tak żołądek nie bolał – pomyślałam (dzień przed zrobieniem testu). Do mdłości musiałam się przyzwyczaić, niestety męczą mnie nieustannie, są nieprzewidywalne i nieregularne. Czasem pojawiają się rano, wówczas, jak wiele poradników radzi, jem kromkę chleba, herbatnika czy coś podobnego, jak pojawiają się w trakcie dnia zaciskam zęby i jakoś muszę je pokonać (chociaż jak się myśli o innych rzeczach, pracuje i biega po mieście to jakoś się o mdłościach zapomina)… a najgorzej jak pojawią się wieczorem. Wtedy pozostaje łóżko… i nie pomagają mi

  • ani imbirowa herbata – na samą myśl robi mi się niedobrze
  • ani płatki migdałów.

Czasem jem suchary, czasem pomagają. Najbardziej współczuję mojej drugiej połówce, która musi to znosić. Najdziwniejsze jest to, że robi mi się mdło na myśl o jedzeniu. Mam kilka pozycji, które mnie prześladują.  Jedną z nich są ryby. Koleżanka zaprosiła nas na grillowane pstrągi. Tydzień czasu siedziały mi w głowie i przyprawiały o mdłości. Podobnie jest  pieczarkami i cukinią, a przecież tak lubię te warzywa! W najgorszych mdłych dniach nie mogłam podchodzić do lodówki, nie mówiąc już o gotowaniu. Na szczęście nie rzygam!